Z a p ł a t a o s t a t e c z n a
Takie są i teraz
Prześwitują
zapamiętane
Z czasu
Gdy plamiły ciepłem
Gładkością
Niosły nagłe odjęcie tragedii
Niweczyły katastrofy
Lawiny pierwszych nieszczęść
Upadku pierwszego
Chroniły przed smokiem
Panem podwórka
Co się panoszył
Szary strosząc wachlarz
Koiły
Odprowadzając ładunki ujemne
Dziecięcych strachów
One mocą magiczną
Fluidem niezrozumiałym
Wystarczy jedyny jedyny
Hojny dar przygarnienia
Przenosiły
W kraj bezpieczny
A gdy jeszcze pieśń
Z refrenem jednego słowa
Popłynie do wtóru
Powstaje błyskawicznie
Płaszczyzna wspólnych połączeń
Takie były
Kwiaty ciepła
Troskliwa gładkość
Upragniona przed snem
Czuła plama
Chusta obejmująca
Zamykająca bezpowrotnie
Biorąca w niewolę
Której za mało
Potrzebne w trudnych chwilach
Dzieł pierwszych tworzeniu
Budowie babek z piasku
Potem przyszedł czas
Że w świecy skupił się ich sens
Świecy danej na znak
Na drogę
Takie były
Teraz na bieliZ czasu
Gdy plamiły ciepłem
Gładkością
Niosły nagłe odjęcie tragedii
Niweczyły katastrofy
Lawiny pierwszych nieszczęść
Upadku pierwszego
Chroniły przed smokiem
Panem podwórka
Co się panoszył
Szary strosząc wachlarz
Koiły
Odprowadzając ładunki ujemne
Dziecięcych strachów
One mocą magiczną
Fluidem niezrozumiałym
Wystarczy jedyny jedyny
Hojny dar przygarnienia
Przenosiły
W kraj bezpieczny
A gdy jeszcze pieśń
Z refrenem jednego słowa
Popłynie do wtóru
Powstaje błyskawicznie
Płaszczyzna wspólnych połączeń
Takie były
Kwiaty ciepła
Troskliwa gładkość
Upragniona przed snem
Czuła plama
Chusta obejmująca
Zamykająca bezpowrotnie
Biorąca w niewolę
Której za mało
Potrzebne w trudnych chwilach
Dzieł pierwszych tworzeniu
Budowie babek z piasku
Potem przyszedł czas
Że w świecy skupił się ich sens
Świecy danej na znak
Na drogę
Takie były
Plama szorstka
Szarość kosmata
Guzami szramami
Przez starości gada upstrzona
Znaczona spuścizną poświęceń
Treść ich teraz w sfałdowaniach
Abstrakcjach rzeźbionych
Powrozach
I siatce misternej
Taka przemiana
Czasu
Znoju ślady
Świeci na bieli
Tym rzeźbom na bieli
Historii przemijania
Uszanowanie jeszcze nie oddane
Dopiero teraz
Zapłata ostateczna
Zapłata należna
Za wszystko
Oddanie należności
Gdy zamknięte w kapsule twardej
W złożonych w konchach szorstkich
Dłoniach synowskich
Dłonie zawarte
Wyschnięte
Stygnące
Kosmate
Całe w guzach
Przez starości gada zadanych
Dłonie stygnąc
Matki starej
Steranej
Na pościeli białej
To jest zapłata przy świecach
To jest zapłata przy gaśnięciu
To jest ostatnie namaszczenie
Oddanie należności
Po modlitwach
To jest ostatni akt łączności
Pożegnanie
Złamanie czasu
Odejdźcie obcy
Ten czas jest im należny
Stygnącym
Zamkniętym
W twardych konchach
Oderwanych od pługa
Synowskich
Taki los teraz
Na bieli złożonych
Martwiejących
Dłoniach
Umierającej matki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz