P o ż a r


P o ż a r   w ś r ó d    k o p


To w czas
Ostrzenia kling blaszanych
W czas złotażęcia
Brania wiatrom spod pieszczot
Żyznych kilimów
Tkanych na krosnach
Słońca i deszczu
W ten czas ścielenie pól
Wśród grania kling
Przyszła ćma odurzenia

Płynie sznur obłoków
Rozkołysanych dostojnie
Pościele martwe kładzie
Łamiąc grzywy łanu
Śmierć zadaje wśród wesołej kapeli
Stu tysiącom
To razy stu tysiącom
Monotonnym pokłonem

Za nimi tanecznice powolne
W dzwonach kiecek
Pochyłości kuszące
W niewolę biorą powróseł
Powalone dojrzałe
Łyskają spod zasłon
Żeńcom żyzną pod uprawę krasą
Oczy mydlą bezwstydnie
Ukradkiem
Niejedna odpływa
Za kopą czeka na misterium
Nieme błyski za nią gonią

Tam się toczą
Potajemne szepty
Podszepty kuszenia
Zaczęte kiedyś
Podrzucane w błyskach
Wiązaniach oczu
Na niedzielnej sumie
Przy głaskaniu psa
Podawane w kroplach
Zdradliwych uśmiechów
Poczęte chyba bielą
Umyślnie ujawnioną
Na majowym spotkaniu strumyczkowym
Wieczornym płukaniu pyłów

Teraz właśnie końcowy akt kuszenie
Ta co grzeszną ucztę ma w umyśle
Złodziejka cudzego
Wybrała sobie czas odpowiedni
Gdy z kling
Osełki krzeszą śpiewanie
Gdy miedza ławą
To ona blaski odsłania
Biele zza bieli znów wytacza
Swoim bogactwom rąbka uchyla

To dziś właśnie
Poddaj  się ostatecznie
Pada ranny
Powalony
Pierwszy jej bożek życiowy
Ćma odurzenia rozpostarła skrzydła

Schodzą strudzeni
Rząd obłoczków
W ostrzach strzępy szkarłatów
Niosą na wieczerzę
Kurze na chustach
I u rzęs

A tych dwoje a tych dwoje
Błądzi wśród kop
A tych dwoje a tych dwoje
Dach stukłosy chroni
A tym dwojgu a tym dwojgu
Dzwon donośny dzwoni
A tym dwojgu a tym dwojgu
Pożar wiąże skronie
A tych dwoje a tych dwoje
Zniewoliła moc

To Jagna

Modliszka zjadliwa
Jawnogrzesznica
Dopiero co narodzona
Uprowadza niewolnika
W rejony nieprawości
Udanym oporem podsyca
I oddaje pierwszeństwo
Herosowi
Aż do wypalenia

Z takich zaświatów
Powroty niełatwe
Powroty żniwiarskiej pary

Nadeszły mrukliwe milczenia
Na miską wieczorną
Ucieczki uniki
Przed ciosem łagodnych spojrzeń
Jeszcze nosicielek ufności
Do uprowadzonego
Taki  jest los
Panny łagodnej
Co wie wszystko ostatnia
Gdy gest uwodzicielki
Dosięga nieupilnowanego























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz