Ten niedoskonały wiersz jest zawarty w publikacji "Mój zegar niesłoneczny", dostępnej w ksiegarniach internetowych. Poświęcony jest pierwszej, ukrytej, niezaakceptowanej, młodzieńczej miłości, i pannie, która była tej miłości źródłem.
Trwa niezatarte
Z okna
ukradkiem można
Prześwitem
zza zasłon
Sycony
dojrzałem zaczynem
Światła
w prześwicie odkrywa
Co nigdy
nie zgasną
Czyha
wyobraźnią
Myśliwy
niezdarny
Dojścia
szczeliny
Szuka w
malignie
Wzbiera
odwagą pierwszą
Jak
sutek pokarmem
Gdy
zabłyśnie w cieśni
Pierzem
zaniali
Zaigra
cieleśnie
Uderzy w
nozdrza
Musującym
winem
Wsączy
się bielą
Ten
obraz w szczelinie
Plama
żywą przetrwa
Pokuszenia
utrwali
Do
następnego pokazu
I
znów I znów
I raz któryś
Świtem
Taniec intymny zakwitnie
O
Sierp cielesny niemo kusi
Lew opuści wartę
Już dzisiaj
Powalony pierwszą odwagą
Jest moc okowu
Pętli
Taka moc więzi
Wiecheć w rozsypce
Pszeniczny czerep
W nozdrza uderzy wkrótce
Porazi do dna
Ku
grykowłosej
Lunatyk
Wypływa
herosem
Pierwszy
spacer w kurzu
Gnanych
tęsknotą udoju
Spacer
pokusa
Bosy
spacer bez składu
Niehojny
Biała
bielsza najbielsza
Bawiona
dowcipem nagłym
Dobytym
z wypinanej piersi
Przymusem
odwagi
Spacer
bolesny ku trawom
Śnieżnej
Rażony
odwagą
Widok
łowi grzeszny
Na zapas
utrwala
Uchylony
pejzaż
To
spacer bolesny
Błogosławionaś
ty
Za
życzliwość ucha
Szczodre
dawki słów
Gejzer melodyjny tryska
Zwycięstwo jeszcze nie zwycięzcy
U kresu piaskowej podróży
W kurzu gnanych tęsknotą zieleni
Tam pokusa plącze
Wyczerpane dźwięki
Zuchwały niemą arię śpiewa
Tu czas i miejsce
Zamknięte uchylić
Łowione tylko
Brane wyobraźnią
Przez wąskie szczeliny
Zza zasłon
Delikatnie
Świetlista
Dawczyni
odwagi
Odwodzi
w rewiry obojętności
Czujna
Pouczona
nierozwagą
Niepomna
oszołomień
Odwodzi
w rejony dzieciństwa
Dojrzałości
nie udziela lekcji
Najjaśniejsza
ze wszystkich
Funduje
spacery czcze
Wiejskie
powroty z pastwiska
Pełnię
niedostępną
W boleść
zamienia
Sączy
obojętność
Niepomna
znaczących pocisków
Katastrofy
niedzielą nie gardzą
Upadły
W marszu
po mszy
Drogę
kurzem znaczył
Za
światłem pochodnią upartą
Prawda dziewczęca zdzieli
Odpowiedzią niemą
Jasną niedzielą
Podaniem kwiatu dłoni
Innemu
Podrzuceniem zaproszeń
Tajnym ukłonem
Innemu dojrzała ofiara
I tak trwa
Trwa niezatarte
Żywe w żywym
Trwa niezatarte
Chwila pierwszej odwagi
Rozpacz pierwszej klęski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz