R o z m o w a i n t y m n a
Perkusja urywana
Ta niema muzyka
W tańca metronomu
Towarzystwie
Co go tylko przez drewniany instrument
Wyszuka stróż biały
Ugniatając powłokę
To tu to tam
Ta niema muzyka
Daje znać
Wiąże
Opowiada
Niech tylko tak szepcze
Byle nie ustały te szepty
Czas idzie
Witania
Jedynego witania w bólu
Ulica prowadzi pod rękę
W zacisze
Starożytny portal
Zaprasza
Chłód miły wciąga
Na małą zadumę w sobie zaprasza
Na oddalenie
Daleki spacer
Zasłuchanie
Na szept uwięziony
Co nigdy nie przebije
Skorupki samotności
Szklanne kwiaty
Od stuleci słodzące posadzkę
Wygaszą troski codzienności
Spotykają się te dwie
Na ustroniu
Bo tu urządzony
Kącik spotkań intymnych
Konfesjonał zwierzeń
Żalów wylania
Niepewności kojenia
Tu okno ma swoje w złoceniach
Patrzy spod gwiazdTa niema muzyka
W tańca metronomu
Towarzystwie
Co go tylko przez drewniany instrument
Wyszuka stróż biały
Ugniatając powłokę
To tu to tam
Ta niema muzyka
Daje znać
Wiąże
Opowiada
Niech tylko tak szepcze
Byle nie ustały te szepty
Czas idzie
Witania
Jedynego witania w bólu
Ulica prowadzi pod rękę
W zacisze
Starożytny portal
Zaprasza
Chłód miły wciąga
Na małą zadumę w sobie zaprasza
Na oddalenie
Daleki spacer
Zasłuchanie
Na szept uwięziony
Co nigdy nie przebije
Skorupki samotności
Szklanne kwiaty
Od stuleci słodzące posadzkę
Wygaszą troski codzienności
Spotykają się te dwie
Na ustroniu
Bo tu urządzony
Kącik spotkań intymnych
Konfesjonał zwierzeń
Żalów wylania
Niepewności kojenia
Tu okno ma swoje w złoceniach
Ta co ma wszystko za sobą
Jak napisano w księgach
Tu zaprasza rozmawia
Radzi oświeca
Kto umie słuchać
Głos spotka
W smudze płynącej nieustannie
Przycupnęła dźwigająca
Ciężar nieunikniony
Powinność wyniesioną z płomieni
Jak ty nawiedzona
Radością się dzieliłaś
Spiesząc w skwar do krewnej
Ja ty przychodzę
Pokazać pełnię
Mojej macierzy
Już niedługo
Powiodą mnie
A białe pościele
Więc przychodzę niema
Na rozmowę
Niech wszystko się stanie
Jak należy
Taka moja skromna prośba
Gdyby co
To jeszcze tylko w tobie
Znajdę pomoc
To jeszcze tylko w tobie
Znajdę pomoc
Niech będzie wszystko dobrze
Niech zachwyci urodą
Niech nie zazna udręki
I ja przy nim
Niech pozjada wszystkie rozumy
Niech znad palców co wyjdzie
Raduje
Niech będzie wszystko dobrze
O to cie proszę
Teraz wyjdzie spokojna
Uliczka za rękę
Wyprowadzi na światło
Z dalekiej podróży
W głąb
W szczelinę
Miłe pukania
Jak dotąd w sobie trwają
Już niedługo
Jeszcze krótko potrwają
Nadejdzie rozdział
Nowej księgi pisanie
Biała tablica
Zawiśnie na gwoździu
Wieczorem przy kolacji
Uważne spojrzenie
Nie
Jeszcze nie
Czas nadejdzie
Że i on będzie
Czuwał w napięciu
Na każde przez sen mamrotanie
Przysiądzie posłucha
Taka jego powinność
Gdy ona na ból skazana
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz