H i s t o r i a j e d n e g o
p o p o ł u d n i a
Tu popiec tu kopiec
Ułożone w pasma
To świecący łysiną
To upstrzony
zarostem
A wśród nich nieca
Co ją jęzor lodu
Wyżłobił nam ku
pożytkowi
Teraz tu na dnie
Wśród smugi
Wśród gąszczu
Wiklinowych chaszczy
Tocz się ta nasza
wstęga
Ku wytchnieniu
Uciesze
Napojeniu
Żyła w konwulsjach
skręcona
W otulinie rozległej
Rylcem wyżłobiona
Na soczystej
płaszczyźnie
Ku niej w skwarze
Pojdzie ta dójka
Smugę rozchyleń
Roztrąceń
Smugę zniszczenia
Złamania wątłych
Źdźbeł
Kreśląc swym
przejściem
Poniesie swój
pierwszy mały dobytek
Kłębek ruchliwy
U szyi wiszący
To kulką u nóg
Związany a nimi
Na supełek dłoni
Wnet
Zakwitnie kraciasta
wyspa
Wśród kolorowych
kamyków
Rozwieszonych na
masztach
Maszcikach
Zatkniętych gęsto
Wśród szmaragdowych
zieleni
Bo tu chłodem
zawieje
Zaszemrze
Zapluszcze
Gdy płoć zechce
Zażyć powietrznej
kąpieli
W zakrytym miejscu
Wyspa bezludna
Przystań na
popołudnie
Teraz opadną
skorupki wiotkie
Odrzucone zostaną
zasłonki
Zagrają kompozycje
siły
Sprężyste postronki
Zalśnią na
pokuszenie
Obłości wypukłe
Całe bogactwo
sprężeń rozprężeń
Tylko to jedno
Ma na długo jeszcze
Prawo do bezwstydu
Ono może ukazać
Oczom słońca
Swoje małe bogactwo
Niech podgląda
Otuli swoja poświatą
Byle nie uczyniło
krzywdy
Nie pomazało farbą
rumieni
Brodzi dokoła
Myszkuje
Pełza w zieleni
Tonie to wypływa
Trzymane na uwięzi
Czujnych spojrzeń
Teraz nastąpi nowe
misterium
Oblanie wonią
Namaszczenie
Błonki ochronnej
Nałożenie wzajemne
I rozsypią się przy
tym
Jak zwykle przy
takich okazjach
Synkopy kontrapunkty
Na bas i sopran
Ta pieśń jest bez
słów
Więcej w niej treści
Właśnie w tych
pękach
Wybuchach dźwięków
Wzbudzonych nagłym
gestem
Po tym preludium
Przychodzi czas
ochłody
To ich wspólne
związanie
Płycizną się cieszy
To w górę to w
chodną srebrzystość
Zanurzą
Aż się dzwonki
rozdzwonią
Flecik zapieje
perlisty
Z radości
Co ją daje
Zabawa nad brzegiem
We troje
Wielki mniejsza małe
Przychodzi czas najważniejszy
Jedno znieruchomieje
Jak zawsze o tej
porze
Ci
Baldachim zaciągną
Ochronę przed dzikim
zwierzem
Przed groźną ssawką
komara
Potem sami
Wystawiwszy twarze
Poddadzą się
działaniu lenistwa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz